Ród Avila

Rodowa dewiza: Deus, Honor, Patria

Description:

Historia rodu sięga około 1000 lat wstecz i nierozerwalnie związana jest z powstaniem Hazatów przeciwko występnym panom z domu Chaukich.

Pierwszy z rodu Avila nie urodził się w pałacu. Nie pochodził z bogatej rodziny. Nie płynęła w nim błękitna krew. Nie dorastał w luksusach i zbytkach.

Był sierotą…

Przyniesione przez amalteańską mniszkę niemowlak popłakiwał w chłodny wiosenny poranek.
Sierociniec Hazatów jak zawsze pękał w szwach. Wiele dzieci znajdowano w tych czasach na gościńcach, w opustoszałych domostwach wymarłych wiosek, zabierano z pustych mieszkań, gdzie bezskutecznie czekały na powrót rodziców, którzy nie mieli nigdy wrócić z kolejnej wojny rodu Chaukich.

Płacz niemowlaków i wrzawa kilkuletnich berbeciów przepełniała skromny budynek, odbijając się od pobielonych ścian. Najmłodsze z dzieci nie miało tu więcej jak kilka tygodni, najstarsze trochę ponad 4 lata. Ukończenie 5 lat było wiekiem granicznym, kończącym beztroskę dzieciństwa, w którym werbownicy rodu Chaukich brali pod swe skrzydła dzieci Hazatów, by od szkraba szkolić je w obozach treningowych na zawodowych żołnierzy.

Przyszły założyciel rodu Avila został przyniesiony w dniu świętego Leona, otrzymał więc imię Leoncio, w ogrodzie sierocińca po raz pierwszy zakwitły narcyzy, mniszki nadały wiec chłopcu drugie imię Narcisio – na szczęście, jak wszystkie dzieci w sierocińcu prowadzonym przez wielebną siostrę Marie Torres, dzieciak dostał jej nazwisko, co symbolicznie wskazywało na jego pochodzenie, i budowało namiastkę więzi rodzinnych z resztą wychowanków.

Kilka lat beztroskiego dzieciństwa upłynęły na zabawie, modlitwie i nauce czytania i pisania, a gdy Leoncio Narcisio Torres skończył 5 lat został zabrany z sierocińca, wraz z towarzyszami którzy osiągnęli odpowiedni wiek werbunkowy, do obozu szkoleniowego Hazatów. Nie płakał. Dzieci Hazatów nie płaczą.

Leoncio był pojętnym kadetem, bystrym, karnym i honorowym. Po dziesięciu latach szkolenia został podoficerem i rozpoczął czynną służbę w szeregach sług Chaukich.

Mijały lata a Leoncio walczył i zabijał z okrzykiem “Chauki” na ustach. Zdobywał umiejętności i doświadczenie w niezliczonych bitwach. Awansował i zaskarbiał sobie przyjaźń i oddanie współtowarzyszy i podkomendnych. Za zasługi na polu walki odznaczono go wielokrotnie i podniesiono do rangi oficera.

W tych latach miało miejsce wystąpienie generała Emanuela Valencia z rewelacyjnymi informacjami dotyczącymi historii Hazatów, pozyskanymi z archiwów odkrytych podczas niezliczonych kampanii wojskowych, które prowadził w imieniu i dla domu Chauki.

Te informacje nie spotkały się ani z przychylnym odbiorem ze strony Chaukich, ani nie pojawiły się we właściwym czasie. Zmieniała się polityka domu Chauki, zmieniał się świat. Druga Republika miała nową wizje pokoju we wszechświecie. W tym nowym świecie nie było miejsca dla budzących grozę w każdym ze szlacheckich domów wojsk Hazatów. Chauki wezwali swych żołnierzy do rozbrojenia, pełnej demilitaryzacji, odrzucenia stopni i hierarchii wojskowej. Rozkazali im zaprzestania szkoleń.

Druga Republika nie potrzebowała już niezależnych jednostek wojskowych, Gildia oferowała pomoc, a Hazaci zostali uznani za “wprowadzajacych zagrożenie i destabilizujących mechanizmy funkcjonowania systemu republikańskiego”.

Generał Valencia wezwał swych podkomendnych do walki o swe życie i należne im miejsc e we wszechświecie. Hazaci we wszystkich zakątkach galaktyki podnieśli bunt przeciw swym zakłamanym i niewdzięcznym panom.

Jednym z rebeliantów był porucznik Leoncio Narcisio Torres.

Dawni słudzy oczyszczali ziemie Chaukich z ich wpływów i obecności. Lud był z Hazatami, a sądząc po liczbie zwycięstw i Wszechstwórca im sprzyjał.

Było wiele bitew. Wojenna pożoga ogarnęła Znane Światy. Hazaci planeta po planecie przejmowali kontrolę. Jednak wszystko miało swoja cenę. Sierocińce znów zapełniły się sierotami. A dzielni żołnierze płacili najwyższą cenę za obronę swych ideałów i dążenie do celów.

W jednej z bitew na Aragon nieopodal miasta Arevalo, na Monte Avila porucznik Leoncio Narcisio Torres wraz z 300 swymi ludźmi bronił się przed ponad sześciotysięcznym oddziałem najemników Gildii służącymi pod znakiem Chaukich. Oddział Torresa odciągał uwagę od ewakuacji lazaretów z Arevalo, w których stacjonowali ranni Hazaci. 300 dzielnych żołnierzy spod sztandaru Szponiastej Rękawicy skupiało na sobie uwagę dwudziestokrotnie liczniejszego wroga, by dać cień szansy swym współtowarzyszom.

Wszyscy śmiałkowie z Monte Avila zginęli. Drogo sprzedali swe życie. Zabrali ze sobą wszystkich przeciwników, w ostatniej, desperackiej akcji samobójczej.

Dowiedziawszy sie o odwadze i poświeceniu swych ludzi i ich bohaterskiej śmierci, generał Emanuel Huevo Iman Valencia de Aragon nadał porucznikowi Leoncio Narcisio Torresowi (pośmiertnie) oraz jego nienarodzonym potomkom, dziedziczny tytuł szlachecki, zmieniając ich nazwisko na Avila – od miejsca ostatniego posterunku dowódcy poległych obrońców (wdowa po poruczniku była w ciąży, a ich dzieci – dwóch chłopców – urodziły się już jako szlachetnej krwi pogrobowcy). Spadkobiercy porucznika, bracia Leoncio i Narcisio Avila stali się baronami Arevalo. Herbem rodziny stał się szkarłatny, niczym zbroczony krwią – lew z Arevalo – symbol waleczności i poświęcenia w jednym, wspięty na białym tle – symbolu czystości i honoru.

Family portrait by a6a7 d305efq

Bio:

Ród Avila

Mrok Między Gwiazdami zbigi