Kanonik Kapitan Esteban Fernando Avila de Aragon

Baronet Arevalo

Description:

Esteban to wysoki, szczupły, harmonijnie zbudowany mężczyzna. Śniada cera, ogorzała od słońca, czarne włosy, ścięte krótko przy skórze. Gładko ogolona twarz przystojnego młodzieńca, po wielu trudach Akademii Wojskowej, szkolenia teurgicznego i latach wojny, nabrała męskiego wyrazu. Brwi ściągnięte są w akcie zamyślenia, a pełne usta, często ściśnięte w grymasie surowości. Długie palce dłoni sprawnie i z gracją układają się w modlitewne gesty, na rękach widać jednak ślady trudów walki i niedoli. Ubiera się po wojskowemu, na galowo lub w polowy mundur, innym razem w ciemne, zgrzebne szaty zakonne, rzadko można zobaczyć go w pysznym stroju szlachcica, coraz częściej za to, w egzotycznym, zwiewnym stroju Kurgan.
Brak mu śmiałości do kobiet, typowej dla Hazata przebojowości i chęci błyszczenia w towarzystwie oraz obeznania w zasadach rządzących salonami.
Najbardziej niezwykłą cecha wyglądu Estabana są jego oczy – przenikliwe, surowe spojrzenie przewiercające umysł i duszę, jakby w poszukiwaniu grzechu – a ponad to wszystko o kolorze tak niezwykłym, że może być tylko darem od Boga. Głęboki, jaskrawy lazur tęczówek emanuje wewnętrznym blaskiem, niczym soczewka latarni morskiej, rozświetlając mrok płomieniem duszy, gdy Bóg obdarza młodzieńca zaszczytem czynienia cudów w jego imieniu. Blask tych oczu rozgania mrok zwątpienia zagubionych i rozgrzewa, niczym płomień ogniska, nadzieją, tych którzy podupadli na duchu, poraża niczym błyskawica demony czające się w mroku duszy i w mroku wśród gwiazd, i napawa bojaźnią ludzi małej wiary. Spojżenie jasnoniebieskich oczu Estebana niesie w sobie łagodność i miłosierdzie Amaltei Uzdrowicielki i Pokrzepicielki Dusz, oraz srogość i karę Mayi Pogardzanej patronki uciemiężonych. Jego wzrok zawiera w sobie mądrość Hombora żebraka, który swe doświadczenie czerpał z nauk jakie dawało mu ciężkie życie i wiedzę Horacego, patrona uczonych. Jego oczy spoglądają na świat z ciekawością Paulusa Wędrowca, który przemierzył galaktykę w wzdłuż i wszerz i z nieustępliwością Mantiusa Żołnierza. Ponad wszystko jednak to spojżenie szczere i pełne wiary w Boga, niczym spojżenie Lexiusa Rycerza, który swe życie poświęcił walce za wiarę.
Blue glowing eyes
Blue glowing eyes

Bio:

Esteban to starszy (o minutę) brat Angel’a, trzeci męski potomek rodu Avila i piąte dziecko w domu. Od urodzenia widać było, że chłopiec, choć niezwykle podobny do swego brata bliźniaka, był od niego mniejszy, drobniej zbudowany i znacznie spokojniejszy.
Z racji urodzenia uzyskał tytuł baroneta Arevalo, bez faktycznych szans na dziedziczenie majątku.
Chorowity i chuderlawy dzieciak, hołubiony przez swe starsze siostry i matkę nie rokował nadziei na oszałamiającą karierę wojskową, pod znakiem zapytania stawało jego rozpoczęcie tradycyjnego szkolenia wojskowego w regulaminowym terminie, a wiec po ukończeniu 5 lat, chwilami obawiano się nawet o jego przeżycie.
Za namową starej piastunki matka poleciła jego życie, zdrowie i przyszłość, opiece patrona Hazatów- Świętego Emanuela. Od tej chwili Esteban zaczął rozwijać się normalnie(choć pozostał mniejszy i słabszy od Angel’a) i w odpowiednim czasie, wraz ze swym bratem bliźniakiem wstąpił jako kadet do elitarnej akademii.
Już na początku swego pobytu na statku kosmicznym akademii, obu braci spotkała dziwna i jednocześnie niebezpieczna przygoda, która mogła się dla nich skończyć, jeśli nie utratą życia to na pewno natychmiastowym zakończeniem kariery wojskowej. Podczas wizyty w gabinecie oficera przełożonego, młodym chłopakom w oko wpadł przedmiot, o nieznanym pochodzeniu, niewyjaśnionym przeznaczeniu i tajemniczym działaniu, który to przedmiot obaj kadeci postanowili dotknąć, jednocześnie unieruchamiając mechanizm. W umysły młodzieńców wdarła się siłą, niczym lodowy nóż tnący świadomość, wiedza o tematach natury technicznej, rzadkiej i zakazanej. Odnalezieni na podłodze gabinetu, nieprzytomni kadeci, zostali, za wstawiennictwem ojca, ukarani tygodniem aresztu. Przemilczeli fakt wpisania w ich umysły wiedzy, która na pewno nie była im przeznaczona, a która od tego czasu powoli przesącza się do ich świadomości, w sposób, który umożliwia jej zrozumienie, pojęcie i spożytkowawanie.
W dwa lata po rozpoczęciu nauki Esteban uległ wypadkowi, który pozbawił go wzroku. Rany źle się goiły, a rokowania lekarzy były nieprzychylne, powrót do pełni zdrowia nie był możliwy bez bluźnierczej ingerencji cybernetycznej w ciało chłopca, a na to jego ojciec nie wyraził zgody.
Po kilku tygodniach leczenia, które Esteban spędził, na przemian, na płaczu, gorliwej modlitwie i przeklinaniu swego losu, nadeszła chwila zdjęcia opatrunków.
Jakież było zdziwienie, i przerażenie lekarzy, przełożonych oficerów i rodziny, gdy okazało się, że mimo odniesionych obrażeń i negatywnej diagnozy lekarskiej, oczy Estebana ozdrowiały, a tęczówki zmieniły barwę na lodowo-zimny, intensywny jasny błękit, jarząc się wewnętrznym blaskiem podczas modlitwy. Wyjaśnienie tego fenomenu było poza umiejętnościami uczonych medyków. Zaczęto podejrzewać opętanie i chłopak został izolowany. Po jakimś czasie zjawili się po niego przedstawiciele kościoła zaalarmowani przez władze uczelni.
Konsylium złożone z Ortodoksa, Avestianina, Eskatonika i Amalteanina ostatecznie przypieczętowało los Estebana zdejmując z niego piętno opętania nałożone przez nieoświeconych.
Dotkniecie stygmatem wskazywało na przeznaczenie chłopaka przez opaczność do niesienia w świat, Woli Boga, trzeba było teraz zadbać o jego wykształcenie i wiedzę, by nauczając, nie sprowadzał innych na błędną ścieżkę.
Od tej pory Esteban został przydzielony do korpusy kapelańsko-medycznego, by tam, pod okiem księży, oprócz wiedzy przydatnej żołnierzowi, uczyć się medycyny, teologii i zgłębiać kanony religii oraz rozwijać swój dar Teurgii.
Jako obdarzonego darem objawiania woli boskiej w sposób fizyczny i dotkniętego tak widocznym stygmatem, traktowano go z bojaźliwą rezerwą, unikano i traktowano jak dziwadło.
Po ukończeniu szkolenia wojskowego Esteban dostał się pod ścisła kontrolę i opiekę zarazem, Ortodoksyjnych przedstawicieli Kościoła Wszechświatowego i wstąpił do nowicjatu umiarkowanej frakcji Mahajana.
To był czas nauki, podroży, zgłębiania wspaniałej wiedzy i podziwiania cudów, architektury-wzniesionych ręką człowieka, i natury-stworzonych samą Wolą Boga.
Esteban zwiedził wraz ze swymi nauczycielami wszystkie planety Hazatów, perłę w koronie-Aragon, spichlerz-Sutek, i zbrojownię-Vera Cruz, odwiedził stolicę Cesarstwa – Byzantium Secundus, pełen heretyckich dziwów techniki Leagueheim, podziwiał wspaniałość kościołów na ziemiach Terra Sanctus-kolebki kościoła, poleciał nawet na Leminkainen należące do rodu Hawkwood’ów, z którego wywodzi się obecny cesarz.
Wszędzie chłonął swymi dziwnymi oczami obrazy, uszami dźwięki i słowa, nozdrzami zapachy, ustami smaki, a sercem, duszą i umysłem wiedzę i idee.
Początkowo jego kariera zapowiadała się obiecująco i rozwijała w zawrotnym tempie, ale z czasem, po wielu podróżach, spowolniła, by w końcu stanąć na poziomie, jaki nie zadowoliłby ani samego Estebana, ani jego nauczycieli.
Powodów do tego było kilka, mnogość idei, mimo filtrowania ich prze kościelną cenzurę, docierała do Estebana i wywierała na niego wpływ, tkwiący w nim Hazat rwał się do wojny, a piętno braku akceptacji i zrozumienia, ze strony rówieśników w akademii, a nawet nie obdarzonych Teurgią braci zakonnych, powodowało, że Esteban zaczął traktować swój “dar”, jako karę, przekleństwo, mające testować jego wolę, wiarę i siłę. “Dar” którego nie rozumiał, o który nie prosił, i którego nie chciał.
Rodzina niby nie odwróciła się od niego, niby cieszyła się z jego postępów, sukcesów i umiejętności, ale jakoś nie zabiegała o kontakt.
Ciągłe zasilanie konta przez ojca, było niczym łapówka by nie “świecił oczyma” na rodzinnych salonach.
Te pieniądze Esteban wykorzystywał na rożne sposoby, by przedłużyć swój pobyt na jakiejś planecie, odwiedzić jakieś ciekawe miejsce, zobaczyć coś niezwykłego, a często by kupić na czarnym rynku jakąś księgę eskatoników, hezychatów, avestian, amaltean, nieortodoksyjny komentarz do Ewangelii Omega, świecki traktat filozoficzny, obuńskie pisma teologiczne, wszystko to co było poza granicami nauk Ortodoksji Urth, za co można było wpaść w kłopoty, co poszerzało jego horyzonty.
Jednocześnie rodziła się w Estebanie wątpliwości co do dalszej drogi rozwoju, Ortodoksja Urth nie była już jedynym oczywistym kierunkiem. Elitarne Bractwo Wojenne pociągało tym co Hazacka dusza mu podpowiadała, honorem, dyscypliną, odwagą i walką, Zakon Eskatoniczny przyciągał ezoterycznością, otwartością poglądów i potęgą wiedzy, a eremiccy mnisi-pustelnicy, Hezychaci z Zakonu Żebraczego pociągali tak pokornym i prostolinijnym wcielaniem w życie cnót apostolskich i Wielkiego Proroka Zebulona.
Te wszystkie rozterki zastały go wracającego z Sutek na Vera Cruz, gdy to do statku kosmicznego, którym leciał, dotarło wezwanie o pomoc, z zaatakowanego przez kurgański nalot, transportu wojskowego. Mieli rannych, umierających i potrzebowali pomocy medyków. Esteban zgłosił się bez wahania, nie wiedząc jeszcze, że to początek jego wielkiej, wojennej wyprawy, na opanowany przez heretyków świat Hira, na którym w pyle i krwi, przyjaciół i wrogów, przyjdzie mu spędzić prawie trzy lata.
Trzy lata, które zetkną go z obcą kulturą, religią, społecznością, z ludźmi strasznymi i z ludźmi wspaniałymi, wrogami, i przyjaciółmi na całe życie.
Trzy lata ukrywania swej bytności na Hirze przed rodziną i światem.
Trzy lata, które w ogniu walki wykują jego wolę, umocnią wiarę i skrystalizują światopogląd.
Trzy lata, które skropią, w wielu bitwach, jego krwią, pylistą ziemię Hiry, na zawsze zostawiając jego cząstkę na tej planecie.
Trzy lata, które spowodują, że znienawidzi i jednocześnie zakocha się w tej pustynnej planecie.
Po powrocie, kiedy kampania na Hirze zaczyna nabierać rozpędu, i tym samym zostaje upubliczniona, Esteban nie zaznaje spokoju w rodzinnych stronach, bo los, Bóg i historia rzucają go znów w wir walki, u boku brata bliźniaka, nowych przyjaciół, ukochanej kobiety, przeciwko nowym przerażającym wrogom…na jego ukochaną-znienawidzoną Hirę…
Tak rozpoczęła się najbardziej niezwykła przygoda w jego życiu…

Kanonik Kapitan Esteban Fernando Avila de Aragon

Mrok Między Gwiazdami zbigi