Mrok Między Gwiazdami

Złe złego początki

Angel runął na pole bitwy, bohatersko zebrał pozostałych bojarów i skoczył w pogoń za uciekającym i zdziesiątkowanym oddziałem lekkiej kawalerii na której czele stał rzekomy psionik.

Tymczasem Esteban w asyście Amerigo, zgodnie z prośbą brata ruszył uspokoić lub zastrzelić oszalałego Voroksa Lu.

Alejandra przyglądała się temu z niemałym zdziwieniem i rodzącym się przerażaniem. W końcu ustalono, że szlachta z tych ziem nie może się mieszać do walki. Sztab Arevalo zapobiegawczo odnalazł przyjemność w obserwacji stada zimorodków, które właśnie wystrzeliło w górę.

Bojarzy Angela kupą zbliżyli się do uciekającego oddziału. Tamten nawrócił – rzec można by, że do honorowej kapitulacji. Tymczasem dystans malał, a obcy jeźdźcy ani myśleli zsiadać z koni. W pewnym momencie przypuścili pełną szarżą, szykując się na śmierć. Coś się zakotłowało i zaobserwować można było jak oba oddziały dosłownie przeszyły wzajemnie swoje szyki. Angel zsiadł z konia, prawdopodobnie do honorowego pojedynku. Wyniku starcia nie sposób było dostrzec.

Lu naszpikowany włóczniami niczym jeżozwierz, szarżował bez celu na przerażonych ludzi. W końcu przystanął i łypnął swoimi czerwonymi z gniewu oczami w stronę Estebana. Ruszył. Kapłan zmówił krótką modlitwę. Dostrzec dało się blady blask jego oczu, starego Amerigo zasłaniającego go swoją piersią i wreszcie wielkie cielsko Voroksa, które wpadło na nich oboje.

Dla Alejandry to było zbyt wiele. Ruszyła wraz z Carlosem Vilorią na błotniste pole walki, chcąc pokierować zbierających się Aptekarzy.

Bitwa dobiegła do końca. Całe pole wieńczyły masy trupów, flaków, kałuże błota z ziemi i krwi. To była prawdziwa rzeź.

Aptekarzy było stanowczo za mało, żeby wszystkim pomóc. Zwykłych najemników układano w stosy na repulsorowych platformach. Dzięki Alejandrze i chciwości gildian udało się zorganizować szybką pomoc dla szlachetnie urodzonych. Szybko odtransportowano Estebana, Amerigo i skruszonego Lu do lazaretu. Wkrótce do prowizorycznie przygotowanej sali operacyjnej wjechał również Angel i Fernandez.

Ten ostatni miał najgorsze rany i odtransportowano go na koszt rodziny Avila śmigłowcem do szpitala Aptekarzy. Angel czuł się dobrze, poza tym, że dostał najpewniej obuszkiem przez łeb. Esteban miał złamane żebra i strzelał pistoletem plazmowym po namiocie chcąc uniknąć iniekcji z uzależniającego Eliksiru.

Po opatrzeniu bohaterska trójka wymieniła opinie na temat poprzednich wydarzeń i w taki bądź inny sposób udała się na ucztę z okazji zwycięstwa. Pomni obecności psionika na polu bitwy nie czuli się specjalnie komfortowo, poza tym jako nieliczni byli w samym centrum wydarzeń i masakry, która się dokonała, co nie nastrajało pozytywnie.

Po kilku drinkach i żenujących próbach uzyskania satysfakcji słownej od Albów udano się na spoczynek.

Następny dzień był spokojny. Wszyscy dochodzili do siebie po minionych wydarzeniach.

Bliźniacy po kilku nieudanych próbach skontaktowali się z baronem Yabu i dowiedzieli się, że jego sprawy są na tyle pilne, że zobowiązany jest wyruszyć w ciągu dwóch dni. Avila podtrzymali swoją obietnicę niesienia pomocy i spłaty honorowego i przyjacielskiego długu względem tego mężczyzny.

Alejandra również spotkała się z Yabu, pełna obaw, strachu i obrzydzenia. Baron w spokojny sposób chciał zwolnić ją ze złożonej obietnicy, ale różnice kulturowe między domem Hazat a Li Halan spowodowały, że Alejandra, choć niechętna nadal czuła się zobligowana.

Ojciec braci Avila powiadomił ich o kruchych finansach rodziny. Niestety bitwa mocno podkopała zasoby, którymi dysponował. Elasar zmuszony był cofnąć otwartą kartę finansową ofiarowaną braciom i zamienić ją na limitowaną z małą fortuną na koncie – 10 000F. Ostrzegł, że nadal może okazać się to niewiele w świetle wyzwań podróży z Yabu.

Niedługo po tym dowiedziano się, że Fernandez wymaga kosztownej opieki medycznej z wykorzystaniem aparatury z 2giej ery. Kosztowało to – bagatela – 2000 F, ale uratowało mu życie. Co dokładnie mu dolegało, nie było na ten moment jasne.

Alejandra otrzymała depeszę od Juana Carlosa z zapewnieniami, że poczynił kroki, aby wyciągnąć machlojki jej seniora na światło dzienne. Depesze wysyłane do ojca nadal pozostają bez odpowiedzi.

Esteban ustalił z Alicją dalsze kroki, a Angel i Alejandra udali się do stolicy na zakupy.

Comments

Fenris_s

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.