Mrok Między Gwiazdami

Nathaniel Road 5 Part 3

Nathaniel Road 5 Part 3

Czas zatrzymał się na kilka chwil, gdy bohaterowie w myślach rozważali “propozycję” szeryfa.

Potwornie opuchnięte, zbroczone posoką wrogów, krwawiące oblicze Angela, którego obryzgała wraża krew demona, wypalając potworne rany na czole i policzkach, poturbowane później przez krewkich szlachciców hawkwoodzkich, ściągnięte było w grymasie utajonej groźby i agresywnego skupienia, niczym maska dzikiego zwierzęcia – herbowego lwa Avilów – czekającego na dogodną do ataku chwilę.

Nie umknęło to ludziom szeryfa, którzy doskonale ocenili potencjalne zagrożenie ze strony szlachcica Hazatów, mocniej ściskając broń w spoconych i drżących rękach. Nikt nie chciał wypróbować legendarnych umiejętności żołnierza szkolonego od dziecka by walczyć i zabijać, nie czuć strachu przed wrogiem czy śmiercią, nieustępliwego i bezwzględnego, który ponad obowiązek służby przedkłada tylko honor.

Nerwowe spojżenia szlachciców hawkwoodzkich, którzy przed chwilą z trudem w grupie opanowali gniew Angela, spotykał się z rozbieganym wzrokiem szeregowych ludzi szeryfa, czekających w niespokojnym zawieszeniu z palcami na spustach strzelb i dłońmi na rękojeściach mieczy, na rozkaz swego dowódcy i pana. Wszyscy wiedzieli, że ta sytuacja jest bardzo delikatna i w każdej chwili może przerodzić się w krwawą jatkę, na która przygotowani byli tylko Hazaci, co groźnie manifestowały ubroczone krwią stroje, dłonie i twarze.

Carlos i Alejandra czekali na sygnał od Angela, który już od dawna był niemianowanym, naturalnym dowódcą tej małej grupy, w której podróżowali.

Gabriel w rzeczowy, skrupulatny i idealnie wykorzystujący dany przez szeryfa czas na wyjaśnienia, przedłożył mu szeptem sprawę z punktu widzenia drużyny. Informacje na temat scen, zajść i wydarzeń z piwnicy i parteru budynku, których widzami, świadkami i uczestnikami byli bohaterowie ściągnęły w grymasie niepokoju twarz szeryfa. Skinięciem głowy wysłał swych ludzi w celu potwierdzenia wersji wydarzeń przedstawionych w telegraficznym skrócie przez Gabriela. Z tłumu wyciągnięty został zalękniony zarządca budynku. Ktoś spisywał nazwiska zebranych biesiadników, spośród których ktoś raz po raz rzucał żądania satysfakcji w stronę Angela.

Napięcie po woli osiąga zenit. Zdenerwowanie podsyca głupawo uśmiechnięty Esteban z przytuloną do swego ramienia Alicją, która w wyrazie absolutnego spokoju wpatruje się jak zahipnotyzowana w ukochanego. Jasnoniebieskie niesamowite oczy teurga budzą lęk u ludzi szeryfa.

Powrót, bladego, spoconego i noszącego ślady resztek torsji na mundurze, człowieka ze świty szeryfa, który gorączkowo zdaje dyszącym szeptem raport z wizji lokalnej pomieszczeń piwnicznych i parteru wskazanych przez Gabriela, jest kulminacją emocji grających od dłuższego czasu w tym dusznym pomieszczeniu.

Zeznanie okazuje się prawdą i szeryf po chwili namysłu prosi bohaterów o krótka chwilę rozmowy na osobności.

Okazuje się być rzeczowym, oddanym służbie i honorowym człowiekiem, postawionym w niekomfortowej sytuacji. Na daną chwilę przyjmuje fakty przedstawione przez bohaterów za autentyczny przebieg wydarzeń, do czasu aż jego śledztwo przyniesie jakieś inne wyjaśnienia. Wstrząśnięty obrazami z dolnych poziomów budynku informuje bohaterów o zainteresowaniu się tą sprawą stołecznej świątyni Avesti. Prosi o udanie się ze sobą, jednocześnie zwracając uwagę, że to nie zatrzymanie, ale szlachecka pomoc, życzliwa i szczera, w odróżnieniu od tej jakiej mogą doświadczyć z rąk mnichów Świętego Wiecznego Ognia.

Wszyscy przystają na prośbę szeryfa by udać się z nim, wyjątkiem jest Esteban, który stawia opór z sobie tylko znanych powodów i w efekcie kończy skuty i siła sprowadzony na dół budynku i na parking przy pobliskiej ulicy.

Szeryf za namową bohaterów uznaje za rozsądne wstępne przepytanie zarządcy budynku, na wypadek, gdyby miał okazać się członkiem sabatu, a posiadana przez niego wiedza miała zostać starta na popiół przez ognistych mnichów, którzy mogliby upomnieć się o niego jako o heretyka.

Uprzedzony przez Angela, o potencjalnych zdolnościach psionicznych zatrzymanego człowieka, lub pozostawaniem go pod wpływem tajemniczej ukarki, zarządca zostaje “zakuty” w zaawansowany technologicznie elektroniczny hełm, mający blokować zdolności psychiczne.

Okazuje się , że wpływ “Nemezis Angela” na swe sługi jest tak potężny, że człek dostaje spazmów i zaczyna umierać, gdy tylko w jego umyśle pojawia się myśl o zdradzeniu postronnym tajemnic sabatu. Angel, a później także uwięziony z okowów Esteban, starają się pomóc wijącemu się w agonalnych bólach zarządcy. Esteban odprawia rytuał oczyszczenia umysłu człowieka z mrocznych wpływów, a Angel próbuje wniknąć do jego umysłu, i chwycić z gasnącej świadomości nić, wątek, strzęp informacji o lokalizacji tajemniczej ukarskiej psioniczki.

Wszystko to na oczach zebranych hawkwoodzkich śledczych. Stygmat Estebana odciąga uwagę od stygmatu Angela i tylko nieliczni dostrzegają jakieś zmiany w oczach Hazata – psionika. Na szczęście o emocjach i myślach braci nie wie nikt, a rozumie, rozgrywające się w krótkiej chwili, dramatyczne zdarzenia, raptem grupka ich przyjaciół.

Nad budynkami Hakkonen – stolicy planety Leminkainen wstaje świt. Bohaterowie udają się w komplecie do kwatery Scotland Yardu i siedziby hrabiego – szeryfa. “Cele” okazują się wcale wygodnymi pokojami gościnnymi, a po kilkugodzinnej sesji przesłuchań na osobności z każdym członkiem drużyny, bohaterowie mają czas by odpocząć.

Szeryf po przeanalizowaniu wydarzeń, i ewidentnie po ingerencji wspólnego znajomego bohaterów – barona Yabu – przedstawia propozycje ewakuacji z miasta, a potem także z planety, w celu uniknięcia zainteresowania przeora klasztoru Wiecznego Płomienia Avesti – wielebnego Hakkona, który aktywnie dąży do spotkania z “samowolnie niszczącymi psioniczne sabaty antynomistów na turystycznie odwiedzanych planetach bohaterami, o niepoślednich nazwiskach (córka generała Sancheza), potężnych teurgach pozostających od lat zaledwie w kościelnej randze kanonika (Esteban ujawnił się z imienia i nazwiska gdy zalecił avestianom zabezpieczenie miejsca pierwszego spotkania z sabatem podczas misji ratunkowej dla porwanego Angela), podejrzanych o posiadanie mocy psionicznych (wiadomo, że nie chodzi o Carlosa Vilorię), realizujących nieoficjalne misje o napiętnowaniu osobistym, poza strefami swej jurysdykcji (Gabriel)”.

Bohaterowie podejmują decyzje o przystaniu na propozycje szeryfa i skorzystanie z wysuniętej, po raz kolejny we właściwym czasie, pomocy barona Yabu. Ich rzeczy zostają przetransportowane z hotelu, a oni udają się wynajętym przez barona Yabu samochodem, w nieznane im miejsce spotkania ze swym przyjacielem i dobroczyńcą.

Po drodze która mija w minorowych nastrojach, Gabriel informuje bohaterów o kontynuowaniu swej misji samodzielnie. Angel domaga się natychmiastowego wyjaśnienia palących go od jakiegoś czasu kwestii honorowych. Baron Vera Cruz przystaje na wyzwanie.

W mlecznym, słabym świetle samochodowych reflektorów odbywa się, na poboczu drogi, wijącej się wśród osnutych wieczornym oparem mgły wrzosowiskach, pojedynek dwóch Hazatów. Esteban dostępuje zaszczytu sekundowania swemu bratu, Carlos Viloria zostaje poproszony przez Gabriela o asystowanie jego osobie. Wszystko odbywa się szybko i zgodnie z kodeksem. Sekundanci informują uczestników pojedynku o obstawaniu obu stron przy swych racjach i gotowości ich obrony w sposób orężny. Kwestia sporna – obraza słowna jakiej doznała w piwnicy budynku sabatu baronessa Alejandra z ust Barona Gabriela, będzie dochodzona zbrojnym ramieniem stającego w jej imieniu w szranki baroneta Angela.

Szczęk broni na wrzosowiskach roznosi się brzękliwym echem. Parada, finta, zwód, zbicie, wypad… Taniec dwóch wyśmienitych szermierzy godny jest opisania w poemacie, a miękka, zimna, wilgotna i lepka otulina mgły wirującej wokół bufiastych rękawów koszul walczących i blade światło reflektorów nadają onirycznego, sennego wydźwięku całej scenie.

Pierwsza krew…sekundanci rzucają się w stronę swych szermierzy gotowi powstrzymać ich, gdyby w ferworze walki zapomnieli się i postąpili krok za daleko, łamiąc zasady kodeksu. Gabriel jest ranny, Angel triumfuje z godnością i spokojem. Dystyngowany skłon. Podziękowanie. Gabriel przeprasza Alejandrę ze skruchą i w pokorze. Ta przyjmuje przeprosiny. Gabriel odchodzi w stronę miasta.

Droga kończy się dla bohaterów w opuszczonym kompleksie prywatnego lądowiska. Na miejscu czeka już baron Yabu wraz ze swoimi siostrzenicami/bratanicami i świtą. Angel odbywa rozmowę z baronem Yabu, Alicja konwersuje z młodymi Li Halankami, Alejandra rozmawia z Estebanem o Alicji i niezrealizowanych planach odwiedzin na dworze jej ojca i oficjalnej prezentacji w celu ubiegania sie o rękę hawkwoodzkiej szlachcianki, jak to Hazaci mają w zwyczaju. Teurga z zainteresowaniem obserwuje jedna z kobiet ze świty barona Yabu – atrakcyjna gildiańska pilotka w służbie Li Halanów, co nie uchodzi uwagi rudowłosej hawkwoodzkiej szlachcianki. Zapytany przez Estebana baron Yabu wyjawia, że dalsza droga będzie prowadzić na Ikonę.

Na Kole Fortuny zmiana kwaterunku i przydziałów, relokacja załogi, aprowizacja ładowni po uwzględnieniu zmian ilości pasażerów. Bracia Avila odbywają poważna rozmowę o przyszłości Estebana i Alicji. Angel prezentuje ładownię pełną darów dla rodziny Alicji, mających być jednocześnie oficjalnym podarunkiem kawalera ubiegającego się o rękę panny dla jej rodziny (jak to Hazaci mają w zwyczaju idąc w konkury do damy), oraz formą prezentacji bogactw hazackich domen Hawkwoodom – gigantyczna beczka najlepszego gatunkowo wina jest darem z Aragon, nieprzebrane kilometry najwspanialszych tkanin to dar z Sutek, a wspaniała kolekcja pancerzy, oręża i broni palnej w swym kunsztownym wykonaniu nie odbierających jednak użytkowego charakteru temu prezentowi z Vera Cruz to coś co stanowi esencję hazackiego umiłowania walki – także o kobietę.

Bracia padają sobie w ramiona, ostatecznie pogodzeni – kolejny raz po starciach, które regularnie ubarwiają ich stosunki, i w doskonałych humorach (do następnej sprzeczki) postanawiają iść krok naprzód, poza wysłaniem tych darów na dwór ojca Alicji wraz z listem od Estebana. Oficjalnie ogłaszają żarliwości uczuć, szczerość intencji i gotowość do walki o wdzięki rudowłosej piękności przez hazackiego teurga, na łamach szlacheckiej kroniki towarzyskiej każdej gazety na Leminkainen.

Gdy sytuacja uspokaja się i wszyscy mniej więcej wiedzą gdzie i jak zostaną zakwaterowani, a wszystkie armatorskie obowiązki Angela zostają dopełnione, wytrzymały Hazat, który do tej pory nosił ślady walki z demonem, jako, że obrażenia nie zagoiły się ani pod wpływem Eliksiru, ani po odprawieniu przez Estebana rytuału teurgicznego, w końcu poddaje sie woli swego starszego brata i oddaje swój los, zdrowie i życie w ręce Boga. Esteban odwołuje się w swej modlitwie o zdrowie brata, do zapisanego na zdobytym ostatnio starym manuskrypcie, rytuału błagalnego do Amaltei Uzdrowicielki. Choć styl zapisu jest archaiczny, a charakter inkantacji odbiega od obrządku Ortodoksji Urth, Bóg spogląda na Angela łaskawie i ten zostaje uzdrowiony. Potworne, powstałe po ochlapaniu twarzy Angela krwią demona rany, zasklepiają się i ten zapada w kojący, leczniczy sen. A Esteban doznaje nowego objawienia. Podczas rytuału jego stygmat zmienia się w niesamowity i niepokojący sposób. Zamiast znanego mu ciepłego bladoniebieskiego, prawie białego, oślepiającego blasku, z oczu teurga płynie krew…

Oj będzie się działo. Zwłaszcza jak Alicja się dowie.

Przygoda trwa nadal.

Comments

Za wszelkie niezgodności i uchybienia fabularne przepraszam. Tak to pamiętam. Możliwe, że nie zawarłem elementów, które dla kogoś z pozostałych graczy były bardziej znaczące, niż te które opisałem.

Zbigi.

Nathaniel Road 5 Part 3
 

Jak dla mnie super :) Dziękuję Zbyszku.

Dodatkowo pamiętam o wyzwaniu Angela na pojedynek zamieszczonemu w prasie przez pewnego Hawkwooda, oraz jego równie papierowej odpowiedzi :)

Nathaniel Road 5 Part 3
zbigi

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.