Mrok Między Gwiazdami

Nathaniel Road 5 Part 2

Nathaniel Road 5 Part 2

Echo wybuchających w zamkniętym pomieszczeniu granatów nadal odbija się od ścian dusznej, ciemnej piwnicy. Kurz osiada na zmasakrowanych ciałach poległych członków sabatu. Ściany drżą. Rozedrgane, słabe światło prowizorycznych lamp, rzuca chybotliwe blaski na zdewastowane pomieszczenie i zniszczone sprzęty. Zmieszana z mgłą opadającego, ceglanego pyłu, krew zabitych i rannych, spływa po pochyłej podłodze piwnicy do kratek ściekowych. Powoli, wraz z oddalającym się gromem eksplozji granatów zapada cisza.

Targani niepokojem i niepewnością o następstwa swych straszliwych, dramatycznych i epickich czynów bohaterowie oczekują na reakcję wroga, niechybnie poinformowanego o ich obecności po serii eksplozji. Gdy taka reakcja, po kilku uderzeniach serca nie następuje, bohaterowie rzucają się w wir poszukiwań w ostatnim z pomieszczeń na tym poziomie.

Gabinet, mimo prób stworzenia w nim namiastki przytulności, nosi nieukrywane znamię obrzydliwych praktyk antynomistów – odarty z ludzkiej czaszki strzęp skóry twarzy, rozciągnięty i przybity gwoździami do wiszącej na ścianie tablicy korkowej. Śledzeni “niewidzącym spojżeniem” pustych oczodołów tej groteskowej maski bohaterowie przeszukują pomieszczenie.

Gabriel zbiera ślady, Angel ogląda biurko, Alejandra przeszukuje książki… Nikt nie zwraca uwagi na Carlosa, który być może ranny po walce z nieznajomym Ukarem pozostał w pomieszczeniu gdzie rozegrała się walka.

Nikt nie pamięta też o Estebanie (jak zawsze gdy nie potrzeba kogoś uleczyć, a na podorędziu nie ma akurat kanistra z Eliksirem – przypis autora), który kilka chwil wcześniej własną piersią (PIERSIĄ POWIADAM!!! – przypis autora) zasłonił brata przed ciosem demona, wzywając na pomoc miłosierdzie Wszechstwórcy, a który teraz, niczym pogrążony we śnie, zapominając o horrorze, który przed chwilą się rozegrał, rzucił się by ratować torturowanego człowieka. W głowie sługi bożego wkrada się lękliwa myśl o los ukochanej, pozostawionej samotnie na zewnątrz, pięknej Alicji. Jednak powinność bierze górę i opatruje on rannego nieznajomego.

Tymczasem bohaterowie przeszukujący gabinet kultysty, odnajdują wiele ksiąg z zakresu medycyny – biblioteczkę, jaką nie pogardziłby żaden mistrz aptekarzy. Ezoteryczną wiedzę o tej unikalnej dziedzinie nauki opisana na setki sposobów, w tym unikalne podejścia naukowe Kurgan i Vuldroków. Angel w jednej z szuflad znajduje niezwykle stary manuskrypt, zwój zapisany po łacinie, który swymi nieobytymi z wiedzą rękoma i w charakterystyczny dla niego, niedbały, pozbawiony troski o wartości duchowe sposób, plugawie maltretuje upychając w kieszeni (choć wszyscy wiedzą, że wziął go tylko dlatego, że nie potrafił go przeczytać, i tym samym na miejscu określić jego wartości i przydatności – przypis autora).

Tymczasem, czy to animowana wolą tajemniczej, nieznajomej ukarskiej psioniczki, czy natchniona przez mroczne emanacje spośród gwiazd, czy też powołana do życia rozlewem krwi, siłą negatywnych emocji jakie skumulowały się w tym budynku, skalą okropieństw i ilością bólu, strachu i cierpienia ludzi którzy stracili tu życie, a może rozegraną w tych pomieszczeniach przed chwilą drastyczną sceną z udziałem demona; ludzka maska, rozpięta na ścianie gabinetu zaczyna ożywać, nadymając się i nabierając groteskowych, pseudo ludzkich kształtów w rozbłyskach niesamowitego fioletowego blasku i dymu.(To jest ta chwila w której Esteban znów jest potrzebny – przypis autora).

Gabriel, Alejandra i Angel wzywają Estebana, ten po wejściu do pomieszczenia wszystkich wyprasza zdecydowanie, wyrzuca wręcz na zewnątrz, szepcząc jednocześnie do ucha bratu, by ten sprawdził co z jego ukochana Alicją.

Kleryk, nie zważając na bełkot dobiegający z ust monstrum zrodzonego mroczna magią demonów, przystępuje do rytuału egzorcyzmu. Gdy obrzęd dobiega końca, martwa twarz Hrabiego Godfreya Hawkwooda (imię może się różnić od tego zapisanego na karcie postaci, bo nie pamiętam dokładnie – przypis autora), jak w nieskładnym monologu do modlącego się Estebana przedstawił się potwór, zmienia śpiewkę. Skruszony stwór, prosi o pomoc w ocaleniu jego duszy i uwolnieniu jej (duszy, nie twarzy… chociaż może właściwie twarzy też – przypis autora) od męki jakiej teraz doznaje. Jednocześnie ostrzega Estebana, że “ONA” się zbliża, ponieważ…

Angel zniecierpliwiony oczekiwaniem idzie sprawdzić co dzieje się z jego bratem, a z każdym krokiem coraz bardziej czuje, że popada w obłęd, sterowany mocą tajemniczej Ukarki, poddaje się jej wpływowi, wolno zbliża się przepełniony gniewem, do gabinetu gdzie modli się Esteban.

Alejandra, Carlos i Gabriel spotykają się z Alicją, której dzięki Bogu nic się nie stało, ale która opuściła w trosce o innych, swoje stanowisko operacyjne, po tym jak usłyszała strzały i wybuchy, nie mogąc się skontaktować z resztą grupy, za co została zrugana przez (służbistę – przypis autora) Angela.

Gdy drzwi do gabinetu się otwierają Esteban już wie, że Angel nie jest sobą, że to “ONA” go tu przysłała, i, że rękoma jego brata chce pozbawić go życia. (Dzielny i nad wyraz konsekwentny w swych czynach – przypis autora) Esteban, nie wychodzi (jak zawsze – przypis autora) z roli jaką przeznaczył mu Stwórca i stara się obudzić umysł Angela z letargu, uwolnić od mrocznych wpływów, rozmawia z nim, stara się dotrzeć do jego sumienia, modli się za niego. Angel pastwi się nad bratem i bije go, Sługa Boży nadstawia jednak drugi policzek, i wreszcie modlitwa do Wszechmogącego w intencji Angela uwalnia jego wolę z okowów wrażej ingerencji. Bez słowa – wyrzutu ze strony Estebana, czy przeprosin ze strony Angela opuszczają gabinet. Esteban zrywa strzęp skóry, który kiedyś był Godfreyem Hawkwoodem, i po drodze na klatkę schodową, wrzuca ją w palenisko wielkiego pieca w kotłowni, polecając duszę hrabiego Oczyszczającym Płomieniom Avesti.

Kolejne piętro budynku, i znów gorączkowe przeszukiwania niezliczonych pokoi, w których bierze udział głównie Gabriel i Angel, ten pierwszy w poszukiwaniu dowodów zbrodni, mimo osobistej tragedii, a może właśnie dzięki niej, nie wychodząc ani na chwilę z roli Śledczego, ten drugi w poszukiwaniu wrogów, “JEJ” w szczególności.

Alejandra zdziwiona spokojem Estebana wciąga milczącego i nieruchomego kleryka w dyskusję natury filozoficzno -religijno – egzystencjonalno – moralizatorskiej, zszokowana zarówno bezczynnością kleryka w obecnej sytuacji, jego absolutnemu zaufaniu w bożą opiekę przy zarzuceniu wojskowej – typowo hazackiej ostrożności, wreszcie rozzłoszczona informacją jaką dostarczył jej Gabriel, o tym, że Esteban idzie na spotkanie wroga – owej przerażającej ukarskiej psioniczki – z jednym pociskiem, i to nie przeznaczonym dla niej, tylko dla siebie, gdyby zawiódł i nie udało mu się jej nawrócić. Całej rozmowie, eksplozywnej, emocjonalnej i dociekliwej – ze strony Alejandry, i zdawkowej, rzeczowej, opanowanej i spokojnej – ze strony Estebana, przysłuchuje się w milczeniu, z opuszczonym karabinem, Alicja, przytulona do ramienia ukochanego mężczyzny, uspokojona jego słowami i ufna w jego poczynania i decyzje.

Ostatnie piętro. Pojedyncze drzwi na końcu korytarza. Światło sączące się przez szparę pod drzwiami. Stłumione głosy i niewyraźna melodia dochodząca z zamkniętego pomieszczenia.

BUM!!! BACH!!! Brawurowe wejście w stylu komandosów, poprowadzone bezbłędnie przez Angela, i po chwili on, Gabriel, Carlos i Alejandra znajdują się na strategicznych pozycjach, w asekuracyjny sposób pokrywając linią wzroku i strzału całe pomieszczenie i wszystkich, absolutnie zdziwionych ludzi wewnątrz. Iście po hazacku, szybko, profesjonalnie i zabójczo precyzyjnie.

Chwila konsternacji. Żadnych zwłok pod sufitem, żadnej krwi na ścianach, nikt nie ucieka, nie krzyczy, nie strzela, spora grupa elegancko ubranych szlachciców, konwersująca sobie przy filiżance herbaty z mlekiem (BLE – przypis autora) i kiepskiej muzyce z rozdygotanego patefonu… i na pewno, na pierwszy rzut oka, żadnej ukarskiej wiedzmy (chociaż ilość makijażu na twarzach co bardziej leciwych dam nadawała zbliżony odcień bladości – przypis autora).

Pat nie trwa długo, zaczynają się pytania – z obu stron. Kim jesteście? Co tu robicie? Kilka strzałów na postrach z rewolweru Gabriela szybko ustala sytuację w kategoriach intencji i zagrożeń. Atmosfera gęstnieje.

Angel przeciska się do przodu w poszukiwaniu ukarki, Gabriel stara się zapanować jednym rewolwerem nad tłumem krewkich szlachciców. Ten i ów rzuca z tłumu oskarżenia, i wyzwania, ludzie domagają się wyjaśnień, odpowiedzi…i oficjalnej prezentacji ze strony bohaterów, by móc się domagać satysfakcji.

Esteban i Alicja pozostają poza zasięgiem wzroku większości zgromadzonych nie opuszczając klatki schodowej. Gabriel dopytuje się o cel tego spotkania, ludzi uprawnionych do zarządu budynkiem i chce usłyszeć wyjaśnienia jak jest możliwe, żeby nikt ze zgromadzonych dwa pietra wyżej nie wiedział co się działo i co się znajduje na parterze.

Angel nie znajduje tego czego szukał. A Gabrielowi wydaje się ciekawa osoba tajemniczego zarządcy budynku, który podobno jest obecny na przyjęciu, ale akurat nie można go znaleźć. W rosnącym napięciu nie udaje się zapanować nad emocjami tłumu, wracający Angel zostaje zaatakowany przez zbulwersowanych mężczyzn. Alejandra rusza mu na pomoc, mrożąc wzrokiem podstarzałe hawkwoodzkie pudernice, które rzucają jej zazdrosne – z powodu jej urody, złowrogie – z powodu jej urody, zawistne – z powodu jej urody, lękliwe – z powodu jej oręża i wszechobecnych śladów krwi na jej odzieniu, spojżenia. Angel mocno poturbowawszy jednego z napastników ulega reszcie i niesiony niemalże, przez tłum wypychany jest spowrotem ku drzwiom wejściowych do sali bankietowej.

Sprawa jednak nie kończy się samosądem, ponieważ pojawia się trzecia strona w tej rozgrywce.

Zaalarmowani odgłosami wystrzałów i eksplozji sąsiedzi wezwali policję. Szeryf Hakkonen, hrabia Jakiśtam (nie pamiętam, ale mam napisane na karcie postaci – przypis autora) wkracza do gry . A ma ze sobą dużo ludzi i jeszcze więcej broni palnej. Wszyscy zgromadzeni zostają zatrzymani do wyjaśnienia.

Comments

To pisałem ja – Zbyszek (ale po długości opisów załapał na pewno każdy), bo Adamowi się nie chciało. Mam nadzieję, że zmotywuje go tym do opisania wydarzeń ostatnich dwóch sesji jak należy. Z partyjnym pozdrowieniem.

Nathaniel Road 5 Part 2
 

Brawo, brawo, brawo!
Zbysiu – umyślnie lub nie – poddałeś mi doskonały pomysł.

Co powiecie na opisywanie przez was sesji z perspektywy waszych postaci? Coś w rodzaju pamiętnika – to byłoby fajne fabularnie i pokazywałoby odmienne spojrzenie różnych osób na te same wydarzenia?

Plan jest prosty:
1 PD – za sam fakt napisania opisu sesji
1 PD – za jego kompletność, czyli czy została ujęta większość istotnych wydarzeń
1 PD – za konwencję pamiętnika np. “21 Decembra. Poszedłem razem z moim bratem Angelem spenetrować kolejny lotniskowiec Vau”

W świetle tego Zbyszek dostaje 2 dodatkowe PD. Nie do końca fajny jest styl – bo to taki podwójny subiektywizm postaci i gracza :) Skupiajmy się na subiektywizmie postaci. Plus – przydało by się używanie akapitów.

Pomysł powyższy jest całkowicie nieobligatoryjny. Po prostu jeśli ktoś czuje parcie na papier, lub szczególnie chciałby opisać odbytą sesję – wprowadzi koloryt i jest za to nagroda :)

Ja nadal domyślnie jestem osobą piszącą opisy (chyba, że sytuacja nie pozwala, jak teraz) – dlatego proszę zgłaszać taką chęć do max. 1-2 dni po sesji.

Nathaniel Road 5 Part 2
 

Aha – zdobyte przeze mnie PDki za dokonanie opisu przeznaczam na rozwój najbardziej nielubianych NPC ;P

Nathaniel Road 5 Part 2
 

Zbychu nie opisal jeszcze wydarzen po wyjsciu z budynku i opetania zarzadcy.

A tak wogole to wstydz sie Adam ze miesiac minal a tutaj opisu brak:)

Nathaniel Road 5 Part 2
zbigi

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.